„Cuzco. Rzym Nowego Świata”. Już wkrótce!




W wydawnictwie Fitoherb właśnie kończymy prace nad nowym albumem, który już wkrótce ma się ukazać w zainicjowanej przeze mnie serii „Siedem Nowych Cudów Świata”. Pierwszym tomem w tej serii był album pt. „Machu Picchu. Sto lat po godzinie zero”. Teraz ukazać ma się „Cuzco. Rzym Nowego Świata” – album o dawnej stolicy inkaskiego imperium i jego najbliższej okolicy, Świętej Dolinie Inków - Dolinie Urubamby.

Tak jak w przypadku albumu o Machu Picchu, będzie to pierwszy polski album w całości poświęcony Cuzco, a jego autorami są Arkadiusz Paul i niżej podpisany. Aż dziw, że do tej pory to wspaniałe i niepowtarzalne miasto nie skłoniło nikogo spośród polskich fotografików do poświęcenia mu większej, kompletnej publikacji. Może dlatego, że fotografowanie Cuzco, z uwagi na bardzo głębokie cienie, ostre, oslepiające słońce oraz nadzwyczaj wąskie zaułki, wcale nie należy do prostych; a może dlatego, że – by w pełni docenić czar i koloryt tego miejsca - trzeba do niego wielokrotnie powracać i poświęcić temu wiele, bardzo wiele czasu...

Mam nadzieję, że efekt naszych prac nikogo nie rozczaruje. W porównaniu z pierwszym tomem serii, w tym nowym albumie będzie więcej dużych powiększeń; nie zabraknie też niespodzianek.

Pierwszą z nich jest zakończenie albumu, w którym opowiadam, w jaki sposób stolica dawnego Peru z serca gór, z tytułowego Cuzco, przemieszczała się w kierunku morza: najpierw do mało znanej miejscowości Jauja; następnie - do Limy.

Z kolei

Życzenia


Najpierw zabłysną światełka na choince i zasiądziemy przy wigilijnym stole, a potem strzelą korki od szampana i wkroczymy w Nowy Rok. Jak zawsze – z marzeniami, nadziejami i planami.

Wszystkim Czytelnikom moich książek, fanom podróżowania i mniej lub bardziej regularnie odwiedzającym tę stronę serdecznie życzę, by najpierw w czasie świąt, a następnie w Nowym Roku spełniły się wszystkie życzenia - co do joty. Niech będzie to czas szczęśliwy, upływający w zdrowiu i poczuciu sensu. Niech przyniesie on wiele radości, a poskąpi smutków, szczodrze darząc wszelką pomyślnością w życiu rodzinnym i zawodowym oraz łaskawością Fortuny.

Bądźcie otwarci na nowe wyzwania i nie traćcie optymizmu nawet w tych trudniejszych chwilach, których w życiu każdego z nas nie brakuje. Byle jednak mniej ich było niż radości.
Nauczmy się doceniać drobiazgi i cieszyć tym, co daje nam los. Bo na tym właśnie polega
szczęście!

Roman Warszewski

Największa tajemnica Che Guevary


-Jaka będzie twoja następna książka? – to pytanie, które dość często słyszę w rozmowach.

Od pewnego czasu mam jasność w tej sprawie: będzie to rzecz dotycząca walk, jakie w 1965 roku, w Afryce, w Kongu, prowadził Ernesto Che Guevara. Będzie ona mowić o jednej z największych tajemnic Che. O tym w jaki sposób jego kongijska kampania przyczyniła się do rozpowszechnienia się na świecie... epidemii AiDS.

Tom będzie nosić tytuł: „Che Guevara w Afryce i tajemnica AIDS”. Poniżej – zarys jego treści.


Kampania zbrojna prowadzona w Afryce, w Kongu, w 1965 roku – między kwietniem i listopadem tamtego roku - przez współdziałający z miejscowymi rebeliantami kubański oddział dowodzony przez legendarnego Che Guevarę, to bez wątpienia najbardziej tajemniczy, najbardziej zakonspirowany i najmniej znany epizod walk partyzanckich, toczących się w XX wieku na terenie tzw. Trzeciego Świata. Mimo że zawarty w niej potencjał dramaturgiczny jest co najmniej równie wielki jak ten dotyczący nieco późniejszej boliwijskiej kampanii Che, na temat „operacji kongijskiej” praktycznie nie istnieją żadne pogłębione publikacje książkowa – i to nie tylko w Polsce, także za granicą.

Książka „Che Guevara w Afryce i tajemnica AIDS” tę lukę ma wypełnić. Ma w precyzyjny sposób odtworzyć przebieg walk na zachodnim brzegu jeziora Tanganika, a następnie omówić ich niebagatelne konsekwencje. Bo mimo iż działalność Che w Afryce zakończyła się klęską i ucieczką, reperkusje

Pod podszewką świata


Już w lutym 2012 roku ukaże się się książka pióra znanej dziennikarki – Magdy Omilianowicz. Autorka przedstawia w niej sylwetki czworga podróżników,
którzy świat poznają świat chadzając własnymi, oryginalnymi ścieżkami. Jednym z bohaterów tej książki jest Roman Warszewski. Poniżej fragment wywiadu z nim, który znajdzie się w tej książce.

Magda Omilianowicz: - Kiedy ktoś bez doświadczenia wybiera się po raz pierwszy do Ameryki Południowej, o czym powinien wiedzieć przed taką podróżą?

Roman Warszewski: - Myślę, że warto podejść do takiej podróży nie jak do przedsięwzięcia czysto turystycznego, ale żeby choć w jakimś stopniu się przygotować. Bo im człowiek więcej wie, tym więcej potem widzi. Tym bardziej rozumie to, co go otacza i tym bezpieczniej podróżuje. A podróż staje się przyjemna, kształcąca, pouczająca... Myślę, że warto do takich podróży podejść jak do pielgrzymki. Bo chodzi nie tylko o przemieszczanie się na zewnątrz, ale taka podróż powinna też inspirować do podróży do swego własnego wnętrza. Podróż w przestrzeni może być też podróżą do środka. Jeśli uda się coś takiego, to wtedy podróż jest udana. I prawdopodobnie do takich podróży będziemy wracać, staną się stałym elementem życia. Przerodzą się w coś nieodzownym. Tak było w moim przypadku. Sądzę, że każdy, kto tego raz zakosztuje, nie zechce z tego już nigdy zrezygnować.

- Dużo bagażu zabierasz ze sobą w podróż?
- Niewiele, ale

O najnowszej książce Romana Warszewskiego w kwartalniku „Migotania”



Vilcabamba 1572

Nowa książka Romana Warszewskiego, opublikowana przez wydawnictwo Bellona w zasłużonej i liczącej już ponad 200 pozycji serii Historyczne Bitwy, jest pewnego rodzaju zaskoczeniem i niespodzianką. Autor, który do tej pory znany jest głównie ze swej twórczości reportażowej (np. „Pokażcie mi brzuch terrorystki”, „Tajna misja Eldorado”, czy „Marcahusi – kuźnia bogów”), tym razem sięgnął po tworzywo nieco odmienne i pokusił się o książkę stricte historyczną.
Z próby tej wyszedł obronną ręką. Książka – mimo ściśle naukowego oprzyrządowania w postaci licznych przypisów i bogatej, wielojęzycznej bibliografii (co jest wymogiem serii), wypełniona jest duchem dobrze napisanego reportażu. Mimo że autor opowiada w niej o sprawach odległych tak w czasie, jak i w przestrzeni, jej treść szybko wciąga i trzyma w napięciu praktycznie do końca. I każe się dziwić: o jakże odmiennych światach opowiada autor, a zarazem – o jakże podobnych do tego, czego w sferze politycznej doświadczamy współcześnie.

O czym opowiada „Vilcabamba 1572”?
Książka poświęcona jest zmaganiom, jakie w Nowym Świecie, tuż po pierwszej fazie konkwisty, rozegrały się wokół ostatniej stolicy państwa Inków – Vilcabamby. Opowiada o powstaniu i upadku tzw. państwa neoinkaskiego – państwa Synów Słońca, które po opuszczeniu zdobytego przez Hiszpanów Cuzco, na wschodnich stokach Andów, założyli ci z Inków, którzy nie

Na marginesie książki „Vilcabamba 1572”


Jak upadło imperium Inków?

Vilcabamba to inkaskie miasto w położone w dolinie o tej samej nazwie. Zanim zarosła je dżungla było ostatnią stolicą państwa Inków, a w zasadzie tego skrawka, który najdłużej opierał się atakom hiszpańskich konkwistadorów.
O powstaniu, rozkwicie i upadku Królestwa Vilcabamby z autorem książki „Vilcabamba 1572” dziennikarzem i podróżnikiem Romanem Warszewskim rozmawia Michał Piotrowski.

Dotychczas dałeś się poznać czytelnikom jako autor znakomitych książek reportażowych. Tym razem stworzyłeś jednak książkę stricte historyczną. Co cię skłoniło do takiej zmiany optyki?


Geneza książki „Vilcabmba 1572” jest następująca. Przygotowując się do dwóch wypraw do rejonu Vilcabamby w 2008 i 2009 roku starałem się przeczytać wszystko, co na temat tej ostatniej stolicy Inków zostało napisane. Interesowały mnie zarówno źródła historyczne, jak i te dotyczące poszukiwań tego zaginionego miasta. Irytujące było to, iż są to publikacje bardzo rozproszone, że – jak do tej pory – brakowało monografii dotyczącej losów tego ostatniego bastionu Inków. Postanowiłem więc tego rodzaju monografię napisać. I tak powstała „Vilcabamba 1572”. Ostatecznym asumptem do jej napisania tej książki była moja znajomość z Gene Savoyem – człowiekiem, który w 1964 roku odkrył Vilcabambę, z którym kilka lat temu – krótko przed jego śmiercią - przeprowadziłem obszerny wywiad, opublikowany przez miesięcznik „Nieznany Świat”.

W "Vilcabambie 1572"

najnowsze < > najstarsze
Roman Warszewski
Dziennikarz i pisarz, autor wielu książek, w tym kilku bestsellerów. Laureat prestiżowych nagród. Wielokrotnie przebywał w Ameryce Południowej i Środkowej. Spotykał się i przeprowadzał wywiady z noblistami, terrorystami, dyktatorami, prezydentami i szamanami. Obecnie pełni funkcję redaktora naczelnego miesięcznika „Żyj długo”.

Ostatni album

„Zielone Pompeje.Drogą Inków do Machu Picchu i Espiritu Pampa”

(Razem z Arkadiuszem Paulem)
Seria Siedem Nowych Cudów Świata, Fitoherb 2013

„Zielone Pompeje”, czyli zapasowe Królestwo Inków