Maciej Kuczyński na Gedymina
]Miałem zaszczyt i przyjemność przez kilka godzin gościć u siebie, w Gdyni, przy ulicy Gedymina, pana Macieja Kuczyńskiego – znakomitego pisarza i znanego podróżnika, człowieka, którego osobiście znam od lat bez mała 20., a z jego książek z lat chyba... 40! Pretekstem do tej wizyty jest przygotowywanie do wydania w Fitoherbie książki pana Macieja pt. „838. Rok, w którym Mistekowie odkryli kod genetyczny”.Fitoherb przygotowuje jej edycję anglojęzyczną, która ukaże się, zanim pojawi się polskie wydanie tej książki. To niecodzienny eksperyment, ale w pełni uzasadniony. Według naszych prognoz, książka Kuczyńskiego najpierw uzyska uznanie międzynarodowe i dopiero potem będzie mogła zostać w pełni doceniona w Polsce.
O czym mówi ta niezwykła pozycja?
O tym, że w IX wieku, a więc na długo przed przybyciem Europejczyków do Nowego Świata, Mistekowie – lud z Ameryki Centralnej, wchodząc w halucynogenny trans, zyskali wgląd w istotę dziedziczenia i mieli precyzyjne pojęcie o tym, jak wygląda kod genetyczny. Niemożliwe? A jednak. Kuczyński przez ćwierćwieku dociekań na ten temat, zebrał taki materiał dowodowy, iż sprawa jest absolutnie jednoznaczna. Jaki materiał? Nie będę tu zdradzał. O tym mówi przygotowywana książka. Książka, o której – jestem o tym przekonany – za rok, dwa mówić będzie cały świat. Do niej odsyłam wszystkich zainteresowanych.
Osobiście nie jestem zdziwiony, że coś takiego, o czym pisze Kuczyński, było możliwe. Moje doświadczenia z południowoamerykańskimi

We wrześniu, w wydawnictwie Bellona, w serii Historyczne Bitwy, ukaże się moja nowa książka pt. „Che Guevara w Boliwii 1966-1967”. Poniżej - skrócona wersja jednego z jej rozdziałów, który właśnie został wydrukowany w kwartalniku literackim „Migotania”. Rozdział ten opowiada o ucieczce niedobitków oddziału Che z Boliwii. To pierwsza tak obszerna relacja na ten temat w języku polskim.
Roman Warszewski is a writer with an intriguing biography. Yet it is a biography that intrigues in an altogether different fashion than it is the case in the most famous examples of writers' biographies. Because the stages of his life are not marked off by the stations of the suffering of drunk-pounds and all-encompassing hangovers.
“Miałem kiedyś przyjaciółkę w Ventersdorpie, niewielkim [...] miasteczku na stepie Transwalu. Była dziennikarką w miejscowej gazety. Kiedy zadzwoniłem do niej, by powiedzieć, że zamierzam napisać o miasteczku i Eugénie Terre’Blanche’u, człowieku, który nim rządził, odłożyła słuchawkę i więcej nie odbierała moich telefonów”.