Z Noblistami w Sztokholmie

Właśnie wróciłem ze Sztokholmu, gdzie spotkałem się z kilkoma tegorocznymi noblistami.
Już tradycyjnie rozmawiałem z laureatami Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny i fizjologii (co mnie o tyle interesowało, iż ich prace dotyczą kwestii starzenia się i długowieczności), a także miałem okazję przeprowadzić wywiad z tegoroczną laureatka w dziedzinie literatury – z Hertą Mueller.
Wielce fascynujące jest to, iż to co o długowieczności mówią tegoroczni „medyczni” nobliści w dużej mierze pokrywa się z doświadczeniami, jakie w tej mierze posiadają południowoamerykańscy Indianie Q’ero, z których wielu dożywa 115-120 lat. Tak więc sztokholmskie rozmowy stanowią niezwykle cenne uzupełnienie mojej wiedzy na ten temat zebranej w Andach i na pewno do drugiej części książki o długowieczności („Wyprawa Vilcabamba-Vilcabamba”) wniosą wiele interesujących intuicji.
Z kuluarowych rozmów z przedstawicielami Komitetu Noblowskiego wnoszę, iż Nagroda Nobla dla Obamy miała jeden cel bardzo pragmatyczny: była pomyślana m.in. jako zachęta dla amerykańskiej administracji do zniesienia opodatkowania Nagrody Nobla w USA, co jest o tyle istotne, że najwięcej laureatów tego wyróżnienia pochodzi właśnie z tego kraju.
Jak końce chromosomów stały się początkiem
Z prof. Elisabeth Blackburn – laureatką Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny i fizjologii za rok 2009, rozmawia Roman Warszewski
– Nagrodę Nobla – wraz z profesorem Jackiem Szostakiem i profesor

W Krakowie, w ramach festiwalu „Pora Reportażu” zorganizowanego przez Instytut Książki, razem z Arturem Domosławskim z „Gazety Wyborczej”, opowiadam o reportażu o krajach Ameryki Południowej. Słuchaczy interesują Indianie Q’ero i ich umiejętność „uplastyczniania czasu” – czyli wydłużania życia; także to, co w dżungli odnalazła tegoroczna wyprawa Tupac Amaru 2009.
Swoje przekonanie Patrick Geryl opiera na tym, że 23 grudnia 2012 końca dobiegnie majowski cykl czasowy, który rozpoczął się 13 sierpnia 3114 roku przed naszą erą. Odnoszę jednak wrażenie, że nie do końca rozumie on specyfikę kalendarza Majów, a poza tym nie zna treści majowskich inskrypcji, które obieg czterech wielkich kół czasu, jakimi w celu mierzenia jego upływu posługiwali się Majowie, umieszczają w odpowiednim treściowym kontekście.
Owe schody przed wiekami zbudowali Inkowie. Dlatego są one nieco inne niż schody europejskie. To schody z Nowego Świata. Ogromne, cyklopie, ciężkie. Ułożone z kamiennych brył, tak topornych i wielkich, że gdy się po nich idzie, można wziąć je po prostu za skalne rumowisko. Że jest to celowo wzniesiona konstrukcja, widać dopiero z pewnej odległości - z dystansu. Wtedy staje się jasne, że kamienie, po których się stąpa, wcale nie zostały porozrzucane siłami natury, lecz że musiała tu zadziałać ludzka ręka.