Z Elżbietą Dzikowską jadę do Międzyrzeca – miasta, w którym się urodziła


Z Warszawy wyjeżdżamy trasą na Terespol. Najpierw zatrzymujemy się w Zbuczynie, pod Siedlcami, gdzie obecnie mieszka ks. prof. Wiesław Niewęgłowski – były duszpasterz środowisk twórczych, od lat zaprzyjaźniony z Elżbietą. To nie tylko wizyta kurtuazyjna. Ksiądz Niewęgłowski ma pomóc nam w odnalezieniu dokumentów z XIX wieku, dotyczących wywodzącej się z rodziny Krasuskich prababki Elżbiety, która właśnie w Zbuczynie, przed laty, brała ślub. Jest to o tyle istotne, że po dotarciu do źródeł może okazać się, że rodzina Elżbiety i rodzina Tony’ego Halika, wieloletniego partnera życiowego Elżbiety, były z sobą skoligacone, ponieważ jedna z prababek Tony’ego z domu też była Krasuska.


Niedługo potem dojeżdżamy do liczącego obecnie 18 tys. mieszkańców Międzyrzeca. Elżbieta z trudem rozpoznaje miasto. Mało ludzi na ulicach. Nic dziwnego – jest sobota, poza tym w ostatnich latach Międzyrzec masowo wysyła mieszkańców do pracy na Zachodzie – do Niemiec, Wielkiej Brytanii, Irlandii. Na jednym z placów odnajdujemy metalowy pomnik „Miasto to ludzie”, gdzie wymienione są nazwiska wybitnych osób, związanych z Międzyrzecem. Na pierwszym miejscu – Elżbieta Dzikowska. Ona sama skromnie mówi, że to dlatego, że jej nazwisko zaczyna się na literę „D”. Ja jednak jestem innego zdania. To nie zasługa alfabetu, lecz sprawa jej dokonań.



Z Elżbietą Dzikowską w Peru i w Vilcabambie. Jak było?


Pisał już Piotr Małachowski, a potem Dorota Abramowicz. Jak Elżbiecie Dzikowoskiej i mnie było w Vilcabambie, ale nie tylko. Pora więc, bym i ja cos napisał. Przede wszystkim to, w jakim stopniu udało nam się zrealizować założony plan. Bo przecież po to, jeszcze przed wyjazdem, ujawniłem jego zarys.


Generalnie plan udało nam się wykonać. Przynajmniej jego najważniejsze, kardynalne punkty. A więc – co najważniejsze – byliśmy w Vilcabambie. Elżbieta Dzikowska – z niemałym wzruszeniem – powróciła tam po 41 latach. Wjechaliśmy też na przełęcz Anticona – 4813 m n.p.m., do Ticlio, pod pomnik Ernesta Malinowskiego, którego to monumentu Elżbieta Dzikowska była inicjatorką i spiritus movens. Byliśmy również na inkaskim Święcie Słońca w Cuzco, w fortecy Sacsayhuaman – na słynnym Inti Raymi (na zdjęciach). Natomiast to, co miało znaleźć się pomiędzy tymi kluczowymi punktami – jak to w Peru – uległo pewnym modyfikacjom.

Nie udało nam się odwiedzić najsłynniejszego peruwiańskiego malarza współczesnego o polskich korzeniach – Ferdynanda Szyszłłę (ale w zamian, ostatniego dnia pobytu, pojechaliśmy pod nowoczesną rzeźbę, a właściwie formę przestrzenną jego autorstwa – Intihuatana, w Miraflores, nieopodal Mostu Samobójców; na zdjęciu). Po powrocie z Vilcabamby, inaczej niż planowaliśmy, nie pojechaliśmy do Choquequirao, co wymagałoby długotrwałej jazdy konno, a także sporej dawki pieszej wspinaczki. Elżbieta Dzikowska – choć bardzo jej

Dorota Abramowicz w „Dzienniku Bałtyckim” (Rejsy, 7.VII 2017) o wyprawie Romana Warszewskiego i Elżbiety Dzikowskiej do Vilcabamby


Elżbieta Dzikowska. Zaginiona magia i Vilcabamba

– Chciałabym tam powrócić i kiedyś pewnie to zrobię. Niestety, bez Tony'ego i Edmunda, którzy odeszli już do innego świata – napisała przed rokiem w książce "Tam, gdzie byłam" Elżbieta Dzikowska , jedna z najbardziej znanych polskich podróżniczek, która wraz z Tonym Halikiem prowadziła przez wiele lat program telewizyjny "Pieprz i wanilia". Tam, czyli do Vilcabamby


Ma osiemdziesiąt lat i duszę młodej dziewczyny, pełną nieustannej ciekawości świata i ludzi. Od lat marzyła o powrocie do ostatniej stolicy Inków, przez wieki skrytej w głęboko w dżungli. Miejsca, gdzie jako pierwsza Polka u boku peruwiańskiego antropologa  Edmundo Guilléna i Tony'ego Halika dotarła  w 1976 roku.
Była to niezwykła podróż. Podróż sentymentalna. Elżbieta Dzikowska wyruszyła w nią na początku czerwca. Inicjatorem eskapady był Roman Warszewski –  pochodzący z Trójmiasta  podróżnik, pisarz i dziennikarz, pracujący obecnie nad biografią podróżniczki.
– Elżbieta zgodziła się na biografię pod warunkiem, że ją zawiozę do Vilcabamby – tłumaczy. – Wielu innym odmawiała. Doświadczenia wspólnej podróży mają być osią książki. Zdawałem sobie sprawę z niebezpieczeństw, ale tak to zorganizowałem, by zminimalizować ryzyko.



W czepku urodzona
Miała 39 lat, gdy pierwszy raz zobaczyła ruiny Vilcabamby.

A więc ruszamy! „On the road again!”


Za tydzień z Elżbieta Dzikowską ruszamy do Vilcabamby. Dla Niej to podróż sentymentalna do miejsca, w który była przed 41 laty; dla mnie to już trzecia eskapada do tego miejsca; wyprawa mająca stanowić główną oś biograficznej książki o Elżbiecie, nad którą obecnie pracuję.


Czy uda nam się dotrzeć do celu?
Nie wiadomo, choć przygotowania zostały tak poczynione, by mogło to być możliwe. Elżbietę chcę do Vilcabamby poprowadzić poznanym przeze mnie w roku 2013 skrótem, pozwalającym trudy zredukować do minimum. (Jakby nie było, „na pokładzie” będę miał Osobę 80.-letnią!)

Wiadomo natomiast, że będzie to podróż niepowtarzalna. Właśnie minęło 40 lat od chwili gdy jako nastolatek poznałem Elżbietę i Tony Halika, gdy odwiedzili mnie Elblągu, gdzie wtedy mieszkałem z moją Mamą. Wiele godzin rozmawialiśmy wówczas o mojej wielkiej pasji – piśmie rongo-rongo z Wyspy Wielkanocnej. Dla mnie – dla mojego podróżowania po Ameryce Łacińskiej – obecna podróż jest więc swoistą niepowtarzalną klamra. Przecież wtedy, w roku 1977, nie mogło przyjść mi do głowy, że po latach, w roku 2017, będę pracował nad biografią Elżbiety i że nagle stanę się dla Niej kimś w rodzaju przewodnika w drodze do Vilcabamby.
Cieszę się, że przedsięwzięcie to dochodzi do skutku, bo wiele było przeszkód na jego drodze ­i osób, rzucających

najnowsze < > najstarsze
Roman Warszewski
Dziennikarz i pisarz, autor wielu książek, w tym kilku bestsellerów. Laureat prestiżowych nagród. Wielokrotnie przebywał w Ameryce Południowej i Środkowej. Spotykał się i przeprowadzał wywiady z noblistami, terrorystami, dyktatorami, prezydentami i szamanami. Obecnie pełni funkcję redaktora naczelnego miesięcznika „Żyj długo”.

Ostatni album

„Zielone Pompeje.Drogą Inków do Machu Picchu i Espiritu Pampa”

(Razem z Arkadiuszem Paulem)
Seria Siedem Nowych Cudów Świata, Fitoherb 2013

„Zielone Pompeje”, czyli zapasowe Królestwo Inków