Dzikowska. Pierwsza biografia legendarnej podróżniczki
Znak, Kraków 2019Podróżowała samotnie lub wraz mężem Tonym Halikiem, odkrywała nieznane, docierała tam, gdzie nie było bezpiecznie.
Kiedy granice były zamknięte, a dalekie podróże niemożliwe, ona opowiadała o świecie zza kurtyn i oceanów. Nikt i nic nie mogło jej zatrzymać. Dziennikarka, legendarna redaktorka „Kontynentów”, gwiazda telewizji, współtwórczyni programu „Pieprz i wanilia”, krytyczka i kolekcjonerka sztuki.
Jej droga na szczyty nie była łatwa. Za swoje odważne decyzje często musiała płacić wysoką cenę. Krótko po wojnie działała w młodzieżowej organizacji antykomunistycznej, za co trafiła do więzienia, a odsiadka przypominała o sobie przez wiele lat. W świecie pełnym wielkich podróżników wybierała własną drogę, przecierając szlaki kolejnym globtroterkom. Z życia czerpała, ile się tylko da. Także w miłości, ramię w ramię z Tonym Halikiem.
Pierwsza biografia Elżbiety Dzikowskiej to opowieść o niezwykłej kobiecie i jej życiu pełnym pasji i wyzwań. Odkrywa nieznane dotąd fakty i pozwala zrozumieć jej fenomen. To także relacja z podróży do tajemniczej stolicy Inków Vilcabamby, w którą autor wyrusza wspólnie z bohaterką. Podróż ta jest pretekstem, by opowiedzieć o jej pełnym kolorów, zapachów i dźwięków życiu.
---
„Dzikowska”: kontrola się nie udała
„Dzikowska. Pierwsza biografia legendarnej podróżniczki” jest książką utkaną z bardzo różnych wątków i z rozmaitej materii. Z przeszło setki wywiadów, które autorowi udzieliła rodzina bohaterki, jej znajomi oraz inne osoby, z których ścieżkami przecięła się jej życiowa droga. Ze wspomnień z podróży. Z trafnie wybranych fragmentów jej zapomnianych już książek. Z listów, wspomnień i… autokreacji bohaterki. Z przemyśleń i dokumentów. Z tego wszystkiego, co powinna zawierać nowoczesna biografia.
Roman Warszewski – autor tej biografii – stanął przed nie lada wyzwaniem: pisanie biografii osoby żyjącej jest zadaniem raczej karkołomnym. Tym bardziej, że jak przyznał w jednym z wywiadów, pisząc tę książkę nieustannie czuł oddech Dzikowskiej na karku. Bohaterka, owszem, udostępniła wiele bezcennych materiałów biograficznych takich jak listy, czy zdjęcia. Ale nie uczyniła tego z dobrego serca. Zrobiła to raczej po to, by mieć wrażenie, iż w jakiś sposób kontroluje to, co Warszewski zamierza o niej napisać.
Czy kontrola się udała? Na szczęście dla książki nie. Portret Elżbiety Dzikowskiej jaki wyłania się z biografii napisanej przez Warszewskiego jest dość odległy od wizerunku, jaki Dzikowska od lat kreowała na potrzeby mediów i świata zewnętrznego. Nie jest to historia opowiadana jej gładkimi zdaniami, które odnajdujemy w dwóch tomach jej wspomnień pt. „Tam, gdzie byłam”. Owszem, to fajne książki. Ale nic ponad to. Natomiast książka Warszewskiego, gdy wsłuchać się w jej ton, jest bardziej prawdziwa.
Jak się okazuje, w szafie Dzikowskiej zalega niejeden trup. Po pierwsze – bohaterka nie do końca potrafi wyjaśnić, dlaczego zerwała kontakty grupą swych rówieśników, z którymi w latach 50.tych działała w antykomunistycznej organizacji ZEW. Nie do końca przekonująco brzmią też jej tłumaczenia na temat, dlaczego w dokumentach zgromadzonych archiwach IPN nie jest nazywana swoim imieniem i nazwiskiem, lecz pseudonimem Evita. W końcu – jak to się stało, że przez lata wszerz i wobec głosiła, że w roku 1976 wraz ze swym życiowym partnerem Tonym Halikiem i peruwiańskim profesorem Edmundem Guillenem Guillenem (dwa takie same nazwiska, to nie błąd) odkryła ostatnią stolice Inków – Vilcabambę, która wtedy… była już od dawien dawna odkryta!
Dzikowska jawi się jako osoba dążąca do sukcesu (który niewątpliwie osiągnęła) na wszystkie możliwe sposoby. Należy do tych, którzy – jeśli zostaną wyrzuceni za drzwi – wracają oknem. A gdy padają pytania na temat mniej wygodnych fragmentów jej życiorysu, odpowiada, że to było bardzo dawno temu i ze po prostu… nie pamięta.
Na szczęście . Warszewski nie daje się zbyć taką gadką. Drąży dalej i najczęściej w tym „nie pamiętam” odkrywa drugie dno, na którym… Nie zdradzę. Odsyłam do książki.
Co ciekawe, autor pokazuje, że Dzikowska podróżniczką (z czego jest przecież głównie znana) została po trosze przypadkiem. A tak naprawdę od zawsze jest historykiem sztuki i krytykiem sztuki. Sztuka Cię nie oszuka – to jedno z jej ulubionych powiedzeń. Ta sztuka była obecna w jej życiu na długo przed podróżami, a wszechobecna stała się teraz, gdy – z uwagi na wiek – podróżuje dużo mniej.
– Na każdym etapie życia Elżbieta potrafiła odnaleźć dla siebie jakąś nową rolę, nowe wcielenie. Zawsze miała i nadal ma na siebie pomysł –– w książce mówi jeden z jej podtrójmiejskich znajomych.
Jest jak kameleon. A psycholog społeczny, prof. Bogdan Wojciszke dodaje: – Z teflonu. Bo są tacy ludzie, którzy mogą niejedno narozrabiać, ale żaden brud ich się nie ima. To wyjątkowy dar, talent. Z książki Warszewskiego wynika, że Elżbieta Dzikowska na pewno go posiada.
Elżbieta Paprocka
Elżbieta Dzikowska
